...gdyż zauważyłam Malfoy'a.
- Hej, zobaczyłem Cię w sklepie i jak pani Madam Malkin schowała tę suknię - tu wskazał na nią - pomyślałem że może zabrakło ci pieniędzy no i kupiłem.
- I po co Malfoy? Teraz możesz się wyśmiewać że twoja szlamcia nie ma pieniędzy na jakąś tam sukienkę ! No dalej na co czekasz?
- G..Granger ?!
- Czyżby PAN MALFOY niepoznał swojej SZLAMY ?! - zapytałam.
- No zmieniłaś się... a i masz tę sukienkę.
- Nic nie potrzebuje od ciebie.
- Ojj no weś ja tu próbuję z tobą normalnie gadać, zacząć nowy start.
- Czy ty..ty mówisz poważnie?
- No tak. Jeżeli już skończyłaś zakupy to mogę cię odwieźć do domu.
- No ok. Prowadź do samochodu SiR- Hermiona się zaśmiała a Draco tylko uśmiechnął.
Gdy weszli do samochodu, zaczeli się na nowo poznawać. Nie jechali długo. A gdy już dojechali Hermiona zadała pytanie :
- Draco, ale ty wiesz że pogłam się teleportować?
- Tak wiem.
- A więc zapraszam na herbatę.
- Nie mam nic przeciwko.
Gdy doszli do drzwi które Hermiona otworzyła zamarli. Na korytarzu stał mężczyzna-wąż. "Co tu robi Voldemord?!" pomyśleli oboje. Tom jeszcze nie zauważył przybysz i zabił z zimną krwią rodziców Miony.
- Hermiona przeteleportuj się gdzieś. - szepnął do dziewczyny.
- Ja nie mogę ! On zabił moich rodziców ! - krzyknęłam a Vlodemort raczył ich swoim spojrzeniem.
- O już jesteś Hemriono ! Tak się cieszę.
- Czego ode mnie chcesz?
- Niedenerwój się. Draco przeteleportuj ją do Malfoy Manor czekajcie tam na mnie. Ja muszę tu posprzątać - powiedział patrząc się na ciała Grangerów.
- Chodź Miona.
Nie zdążyła odpowiedzieć gdyż młody Malfoy złapał ją za ręke i się przeteleportowali.
Nastała niezręczna cisza którą przerwała dziewczyna.
- Draco czy ty nie masz na sobie namiaru ?
- Nie pod koniec wakacji miałem 17 urodziny.
- Aha no to.. - Hermiona nie mogła dokończyć zdania gdyż do salonu wpadł senior Malfoy krzycząc :
- Draco co tu robi ta szlama ?!
- Tato cza...- Ten także nie mógł dokończyć bo Lucjusz żucił na Hermionę jedno z zaklęć niewybaczalnych. Dziewczyna zaczęła krzyczeć i zwijać się na podłodze pod wpływem Cruciatusa. Nagle Lucjusz zauwałył "Tatuaż" na ręce Hermiony, zamarł. "Przecież to nie możliwe!" pomyślał.
- Droco wezwij Czarnego Pana.
- Ale on nas tu przysłał tato. Próbowałem Ci powiedzieć ale bezczelnie mi przerwałeś ! A teraz patrz co narobiłeś ! HERMIONA ZEMDLAŁA !
Przepraszam że tak krótko i nie ma prawie wcale narracji ale cóż początki są trudne i jeszcze ta wena.. ahh.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz